Archive for Lipiec, 2011
Foch…
Och!
Okropny pierwszy dzień podróży!
Nie odzywam się do Harolda i nic mnie nie zmusi abym to zmieniła!!!
Wiecie co on mi zrobił?
Wywalił 3/4 moich walizek!!!!
I niby teraz z czym mam jechać w wielki świat?
No powiedzcie mi z czym?
Faceci to nic nie rozumieją! No nic!!!
Że niby co? Prostownica nie jest mi potrzebna? Że niby cały zestaw do manicure i pedicure też nie?
A balsamy, kremy do rak, błyszczyki, perfumy, szampony, odżywki… to niby jakieś zbędne rzeczy?
Jak ja się teraz Wam pokaże na oczy?
Taka zaniedbana…
Harold to by mnie chciał sprowadzić do poziomu “ponuklearnego” ale ja się nie dam… będę walczyć!
Co on sobie wyobraża, że po drodze nie ma sklepów?
Chyba sobie zapomniał, że kobiety kochają zakupy i po malutku i tak uzupełnię to co straciłam ![]()
Nim się zorientuje to konspiracyjnie przybędzie moich niezbędnych rzeczy…
A jak na razie to dalej nie będę się do niego odzywała i za karę nie podleję jego kwiatków a niech mu zwiędną!
Niech ma
Najnowsze komentarze